5 stycznia – urodziny Matki Laury Meozzi, dzień wdzięczności Panu Bogu za Matkę Laurę

5 stycznia jest dniem ważnym dla każdej Córki Maryi Wspomożycielki w Polsce, ważnym nie w sposób urzędowy, lecz ważnym w porządku miłości.

5 stycznia 1873 roku (145 lat temu) w dalekich (na owe czasy) Włoszech, we Florencji, w rodzinie Meozzi przyszła na świat dziewczynka. Na chrzcie otrzymała imię Laura. Jej narodziny (dziś to wiemy) to wielki dar Boga dla Kościoła, dla Zgromadzenia, a szczególnie dla Zgromadzenia w naszej Ojczyźnie. Znamy historię jej życia, znamy historię naszej Inspektorii, ale nie o wiedzę historyczną dzisiaj nam chodzi.

Przekonujemy się o tym każdego dnia, że samo życie ludzkie i życie zakonne jest wielkim, niezasłużonym darem Pana, darem jego niepojętej miłości. Aby obdarzyć nas swoją miłością, Pan posługuje się wybranymi przez siebie ludźmi. Aby nasze Zgromadzenie rozwinęło się w Polsce, aby każda z nas mogła swoje powołanie realizować, wybrał Pan i dał nam – Matkę Laurę Meozzi.

5 listopada 1922 roku, jak Abraham, prowadzona tylko światłem wiary i posłuszeństwa, jedzie do Polski... w nieznane. Dla sióstr Polek, które jadą razem z nią, Polska jest też trochę inna niż wtedy, gdy wyjeżdżały. Jedzie – bo Bóg tak chce, jedzie, żeby kochać, służyć...

8 listopada 1922 roku przyjeżdża do Rożanegostoku. Trudno sobie wyrazić odwagę i zaufanie Matki Laury Bogu, gdy na jej spotkanie wybiegł mróz, bieda... Na pierwsze Boże Narodzenie w Polsce dostała najpiękniejszy prezent: trzy Polki już oczekiwały na siostry, pracując u Salezjanów, i teraz mogły zrealizować swoje pragnienie – wstąpić do Zgromadzenia, a w Wigilię dojechała jeszcze jedna. „Jestem szczęśliwa” – pisała do Turynu.

W maju 1923 roku do Różanegostoku przyjeżdżają z Warszawy pierwsze sieroty – ubogie, wystraszone, szeroko otwartymi oczyma szukające miłości... Za cenę każdej ofiary Matka Laura otwiera dla nich swe serce i stwarza im dom Miłości Bożej.

W Oświęcimiu, zaraz po przyjeździe do Polski zapisała sobie słowa:[nbsp]Ukrzyżować duszę i ciało z Jezusem w nieustannej ofierze. Iść ciągle w górę, nie zatrzymując się, z uśmiechem na ustach. Ukochać życie ukryte w Bogu – program jej życia (KB 22). Słowa te sprawdziły się do końca.

Zgromadzenie rozwijało się w trudnym czasie historii – wojna, okupacja niemiecka, okupacja sowiecka, rosło w liczbę sióstr, w liczbę dzieł, w jakość zaangażowania się w życie Kościoła w Polsce, zgodnie z charyzmatem... Matka Laura nie była kobietą wielkich czynów, była kobietą wielkiej codziennej, prostej i konkretnej miłości, przez którą wszystkich: siostry i młodych chciała prowadzić do Boga.

Matka Laura znała też sekret rozwoju i skuteczności misji wspólnoty zakonnej. Jest to sekret rozwoju każdej wspólnoty uczniów Jezusa. To był sekret pierwszej wspólnoty z Jerozolimy, pierwszej wspólnoty z Valdocco i Mornese, pierwszej wspólnoty z Rożanegostoku.

Ten sekret to JEDNOŚĆ.

JEDNOŚĆ – to nie jest słowo dla mędrców i poetów. JEDNOŚCI nie buduje się na drodze procedur, nakazów i uchwał. JEDNOŚĆ to nie bezduszna jednolitość, szczególnie zewnętrzna. Miejscem budowania jedności jest serce człowieka, a pierwszym budowniczym jestem ja sama. Warunkiem budowania jedności we wspólnocie jest przyjęcie życia mojego i wszystkich moich sióstr jako daru Bożej miłości, jest zachwyt nad różnorodnością, szacunek dla słabości, umiłowanie dialogu, optymizm i spontaniczność w marzeniach, dobre słowo i dobre milczenie, pokorna świadomość nieużyteczności swojej służby, uparte szukanie i odkrywanie dobra, uczciwe wypełnianie swojego obowiązku, spojrzenie radosnych oczu w szarej codzienności...

JEDNOŚĆ to ciągle powracanie wszystkich do Jezusa, odnajdywanie w Jego sercu siebie i innych.

JEDNOŚĆ to nie teoria, to życie, to urok życia zwyczajnego, ukrytego w Bogu i oddanego Bogu.

Matka Laura nie miała już wtedy dobrego zdrowia i – jak mówią kroniki – często chorowała, nie znała dobrze języka polskiego, i wielu jeszcze rzeczy nie miała lub nie znała.

Ale miała serce, które czerpało miłość z Boga – z krzyża Jezusa, aby dać ją siostrom i młodym...

Troskę Matki Laury o JEDNOŚĆ wspólnot można wyczytać z jej listów. Ten trud troski o jedność, jaki razem z Matką Laurą podejmowały pierwsze i kolejne siostry sprawił, że Zgromadzenie dotąd się rozwija.

Bóg ją wybrał, aby zrealizowała Jego dzieło obecności naszego Zgromadzenia na ziemiach polskich. I ona to zrobiła.

„Gdyby w grę nie wchodziła miłość do Boga i do Polski, powróciłabym od razu do Włoch. Ale miłość do Boga i do was odwiodła mnie od tego zamiaru” (KB 29).

s. Leokadia Wojciechowska